Kotku, podaj mi skalpel

Żyjemy w czasach, w których coraz trudniej znaleźć wolną chwilę, także na uprawianie seksu. W pary łączą się menadżerowie i ich sekretarki, kierownicy działów z podwładnymi, ale także sami pracownicy, którzy zostając po godzinach żeby dorobić decydują się także na szybki numerek w coraz to bardziej elegancko wyposażanych pomieszczeniach biurowych i socjalnych.

Jedną z najsłynniejszych sekretarek świata była Krystle Carrington z „Dynastii”.

Inne sławne to :

  • Heidi sekretarka króla niemieckich domów towarowych ( m.in. Hertie i Kaufhof), która wyszła za niego za mąż i …odziedziczyła po jego śmierci 5 miliardów marek
  • Jutta – prawa rączka szwajcarskiego milionera Ueli Pragera – własciciela sieci restauracji i hoteli Moevenpick
  • Sekretarka Herberta Quandta (70% udziałów w BMW), która po królowej brytyjskiej i holenderskiej uważana była za najbogatsza kobietę świata
  • I Melinda French najpierw sekretarka, potem żona Billego Gatesa, nazywanego magnatem branży komputerowej.

Na pytanie jak to się dzieję, że mimo profesjonalnego przygotowania współczesnego menadżera do zawodu (często wyższe studia, szkolenia specjalistyczne), nie mniej profesjonalnego przygotowania jego sekretarki (teoretyczne podstawy nauki organizacji i kierowania, elementy socjologii, psychologii…) w czasie godzin pracy dochodzi pomiędzy tymi dwojga do romansu, niekoniecznie zakończonego happy-endem? Odpowiedź nie jest prosta.

Eros za światowym biurkiem

Magazyn „Psychology Today” w raporcie o seksie w pracy pisze wręcz o „eksplozji miłości w amerykańskich firmach”. Seks w godzinach pracy to także problem europejskich przedsiębiorstw. W badaniach przeprowadzonych w Niemczech na zlecenie niemieckiego tygodnika „Focus”, aż 10 proc. osób przyznało się do romansu w miejscu pracy, a ponad połowa ankietowanych pozytywnie je oceniła(!). Część z pracowniczych flirtów zakończyła się małżeństwem.

Jeżeli założyć, że poślubieni pracownicy chętniej zostają po godzinach w pracy, nie wymykają się z biura na popołudniową randkę, nie nadużywają służbowego telefonu do półgodzinnych rozmów, to związki takie, przynajmniej z punktu widzenia interesów firmy, można by uznać za udane.

Panie prezesie… ?!

Na pewno romans w pracy w niczym nie przypomina zwykłego dyskotowego podrywu. Zdaniem psychologów zajmujacych się badaniem tego problemu wybuch seksu w pracy ma przede wszystkim związek z poziomem stresu (seks służy do jego rozładowania) i… więziotwórczą rolą pracy (łączą sukcesy firmy i wspólne zainteresowania pracowników).

Zarządzanie libido

Jeżeli weźmie się pod uwagę kto z kim i na jakim szczeblu flirtuje to łatwo zauważyć, że obowiązują tu pewne niepisane prawa.

Pracownik z najniższego szczebla najczęściej nie pozwala sobie pierwszy na seksualne zaczepki kogoś z „górnej półki”. Osobą decydującą i kierująca przebiegiem romansu jest najczęściej ten, kto wyżej stoi w hierarchii firmy.

Romans z szefem wzbudza najczęściej zawiść koleżanek z tej samej „półki” lub z niższej. „Prawa rączka” szefa czuje się najczęściej wyróżniona, co nie pozostaje bez wpływu na jej stosunki z pracownikami z innych szczebli itd.

Mimo, że romansowanie w pracy nie pozostaje bez wpływu na to co dzieje się w firmie, w bogatej ofercie szkoleń nie ma ani jednego programu, który uczył by szefów albo np. sekretarki sztuki zarządzania własnym libido.

Zarówno szefowie jak i ich podwładni ze swoimi problemami osobistymi muszą więc radzić sobie sami.

Coś ciepłego…

Szef ma często z założenia dwie kobiety dbające o jego …interes. Jedną w domu druga w pracy. Jeżeli żona na dzień dobry mówi o cieknącym kranie, odwiedzinach teściowej i kłopotach wychowawczych z dorastającym synem odpędzając się przed porannymi zalotami zestresowanego pracą szefa, a druga, w biurze proponuje mu gorący napój, często śniadanie i pyta o samopoczucie wypełniając jego gabinet wonią świeżego ciała to, łatwo przewidzieć, że szef (nawet bardzo emocjonalnie dojrzały) może mieć kłopot z zachowaniem należytego dystansu z podwładną.

Kawa czy herbata?

W prawie Wspólnot Europejskich molestowaniu seksualnemu w miejscu pracy poświęcono sporo uwagi. Za molestowanie uważa się w nim między innymi: obraźliwe flirtowanie, czynienie propozycji seksualnych, domaganie się korzyści seksualnych, wywoływanie presji o charakterze seksualnym, czynienie sugestywnych uwag i sprośnych aluzji, poniżanie i znieważanie, obraźliwe komentowanie wyglądu lub ubioru, opowiadanie dowcipów o tematyce seksualnej.

Żartowanie na tematy seksualne nie tylko w pracy jest wpisane w kulturową normę Polaków. Obraźliwe jest raczej niezauważenie przez szefa nowej fryzury sekretarki czy nie skomentowanie jej nowego ubioru.

Mówienie sobie nawzajem komplementów jest powszechnie uważane za przejaw dobrego wychowania. Padają więc żarciki sekretarki apropos wyglądu szefa. Szefa kierowane do sekretarki („Na miejscu Pani chłopaka w tej sukience nie wypuszczał bym Pani z domu!”).

Za tego typu zaczepki amerykańska firma farmaceutyczna Astra zapłaciła swoim pracownicom 10 mln odszkodowania. Sąd uznał, że szefowie odzywając się w ten sposób do swoich pracownic i zmuszając jej do chodzenia w skąpych strojach kąpielowych podczas akcji promocyjnej na plaży, naruszyli przepisy o molestowaniu seksualnym.

Kotku podaj mi skalpel…

Flirt to „norma” w niektórych wolnych zawodach. Seks jest dla pracowników pożywką intelektualną. Z drugiej strony jak twierdzi David Eyler, amerykański ekspert od zarządzania, autor książki „More Than Friends” („Więcej niż tylko znajomi”), praca jest jedną z najbardziej pobudzających erotycznie czynności, jaką ludzie mogą razem wykonywać! Nikt tak dobrze nie zrozumie lekarza jak koleżanka lekarz albo pielęgniarka. Kawa z koleżanką dziennikarką jest dla dziennikarza faceta zarówno sposobem na zarabianie pieniędzy (wymiana informacji) jak i poczuciem pełnego wzajemnego zrozumienia. To podstawowa przyczyna która zdaniem prof. Ulricha Becka z Monachium sprawia, że ludzie w pracy łączą się w pary.

Zjesz ze mną lunch?

Podczas gdy moraliści widząc, że praca dla wielu staje się drugim domem biją na alarm domagając się ograniczenia czasu pracy, inni jak np. amerykański psycholog Lisa Mainiero, ekspert od romansów biurowych, zaleca wręcz by biuro wykorzystać jako szansę ułożenia sobie życia osobistego.

O co zatem tak naprawdę chodzi? Czy da się odróżnić romans biurowy od seksualnego molestowania?

„Mój szef zaproponował mi po pracy zjedzenie wspólnego obiadu. Nie bardzo wiedziałam czy mogę mu odmówić. Zdecydowałam się pójść, obawiając się, że gdy powiem „nie” może mi nie dać obiecanego wcześniej urlopu. Szef jest bardzo przystojnym facetem. Nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy w łóżku pobliskiego hotelu. Był naprawdę cudowny.”

Te zwierzenia mogłyby być doskonałym wstępem do pięknego romansu. Niestety najczęściej kończą się depresją, która pojawiła się jako efekt nie radzenia sobie z sytuacją „trójkąta”. Można w tym miejscu zadać pytanie czy było to seksualne molestowanie? Czy raczej wzajemna zgoda na romans?

Czy praca w zespole koedukacyjnym jest wydajna?

Badacze Uniwersytetu Północnej Dakoty stwierdzili, że nie tylko nie rozprasza, lecz wręcz przeciwnie – motywuje do większej wydajności. Okazuje się, że łatwiej wtedy znaleźć rozwiązanie trudnego zadania, porozumieć się i podjąć wspólne działanie.

Tylko niewiele par traktuje seks w pracy jako sposób na zbudowanie trwałego układu. Najczęściej jest to wygodna forma zaspakajania potrzeb seksualnych bez wzajemnych zobowiązań z pominięciem starań zabiegów o uczucia i seksualne zainteresowanie. Wiele związków seksualnych powstałych w pracy jest sztucznie podtrzymywanych. W innych warunkach romans szybko by się zakończył. Codzienne widzenie się w miejscu pracy sprzyja podtrzymywaniu relacji nawet jeżeli obie strony nie są już sobą zainteresowane.

Prof. Lutz von Rosenstiel z Niemiec, zauważa, że Eros nie wybiera wyłącznie osób samotnych, ale również te, które mają już rodziny. Pracownik uwikłany w problemy trójkąta najczęściej staje się mniej wydajny w pracy. Nieporozumienia i frustracje w domu przenoszone są na teren firmy. Zły nastrój szefa przychodzącego do pracy po porannej awanturze z zazdrosną żoną nie pozostaje bez wpływu na jego relacje z podwładnymi. Kiedy jedna ze stron uwikłana w romans w pracy dochodzi do wniosku, że tak dalej być nie może jedynym sensownym rozwiązaniem jest decyzja kto powinien odejść z firmy.

Najczęściej prezes zostaje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s