Święta oczami dziecka

Święta, zwłaszcza Bożego Narodzenia, powinny kojarzyć się nam z ciepłem domowego ogniska, tradycją, spokojem, radosnymi rozmowami przy stole i pysznymi potrawami.

Jeśli tak jest, to mieliśmy szczęście wychować się w mądrej, szanującej się rodzinie. Nie zawsze jednak tak bywa. Zdecydowana większość  osób, z którymi spotkałem się w swojej praktyce psychologicznej, nie zaznało świątecznego ciepła rodzinnego. Często ich wspomnienia są wręcz odwrotne: pijany ojciec czy zabiegana, krzycząca matka.

To, co dzieje się w naszym domu w okresie Świąt jest niezmiernie ważne. Hołdowanie tradycji, budowanie wspomnień, świadomość korzeni – to podwaliny w procesie kształtowania osobowości człowieka.

Posiadanie jasnego, rozbudowanego światopoglądu, do którego zaliczamy religie (ale nie tylko) jest niezwykle ważne i ma bardzo pozytywny wpływ na rozwój wewnętrzny dziecka. Religia, jakakolwiek, w odpowiedni sposób serwowana, może być niejednokrotnie ogromnym źródłem wsparcia w dorosłym już życiu człowieka.

Święta Bożego Narodzenia, czyli obrządek o największym znaczeniu przede wszystkim dla rodzin katolickich, należy do tzw. „kluczowych przeżyć” w świecie emocjonalnym dziecka. Doświadczenia te pozostają bardzo mocno zakorzenione w świadomości, kształtują osobowość, by zaowocować w dorosłym życiu.

Reasumując: jeśli rodzice chcą prawidłowo wychowywać dziecko, muszą wiedzieć, że organizując Wigilię i Święta Bożego Narodzenia, jako „kluczowych przeżyć”, trzeba  zwrócić uwagę na kilka obszarów:

PREZENTY – wiara w Świętego Mikołaja

Warto zadbać o to, aby prezenty pod choinką pojawiały się jako niespodzianka. Budowanie nastroju tajemnicy, domysłów i pytań sprzyja niezwykłej atmosferze Świąt. Dzieci bardzo mocno angażują się emocjonalnie i w zależności od wieku, zastanawiają się skąd biorą się prezenty. Czy przynosi je Święty Mikołaj, Dziadek Mróz czy jeszcze ktoś inny? Czy on istnieje czy nie? Jak dostaje się do domu? Fakt, że dziecko wierzy w Mikołaja, w  rozwoju psychicznym, jest elementem niezmiernie pozytywnym. Wyczekiwanie, próby zrozumienia oraz radość po otrzymaniu niespodzianki, zostają z dziećmi na zawsze. W procesie budowania tożsamości to bardzo ważne. Tak samo jak zachęcanie dzieci do wsłuchiwania się w różnego rodzaju opowieści. Rozwijamy  wtedy ich wyobraźnię, budujemy ich intymny  świat wewnętrznych przeżyć dzięki wyobrażaniu sobie wymyślonych, bajkowych postaci etc.

Proszę sobie przypomnieć ile emocji te wydarzenia wzbudzały w naszym dzieciństwie. To kwestia starań, przygotowania odpowiedniego anturażu, przez dorosłych.

Ja, choć sam jestem już dziadkiem, dokładnie pamiętam emocje i oczekiwanie na moment, kiedy prezenty pojawią się pod choinką. Mój ojciec miał sprawdzony sposób na zabawę z nami. W pewnym momencie przygotowań wigilijnych, za oknem słychać było dzwoneczek  zwiastujący zbliżającego się Mikołaja. I pamiętam jak z bratem siedzieliśmy w oknie z nosami wlepionymi w szybę i próbowaliśmy dojrzeć, z której strony ten Mikołaj do nas przyjdzie. A tymczasem ojciec podkładał dla nas prezenty pod choinkę. Na nasze zdziwienie, bo przecież wyglądaliśmy przez okno i nikogo nie widzieliśmy, odpowiadał, że Mikołaj dostaje się do domu przez komin.

Mimo upływu tylu lat, we wspomnieniach takie zdarzenia z okresu dzieciństwa, są bardzo żywe. One budują nasz świat wyobraźni, wspomnień, fantazji – to wszystko co dla nas jest ważne z pozycji istoty emocjonalnej, która musi przeżywać, musi mieć w głowie symbole…

Nie odbierajmy dziecku przyjemności wiary w Świętego Mikołaja. Jestem przeciwny sztucznemu edukowaniu, uświadamianiu dzieci w tym temacie. W miarę dorastania, dzieci wchodzą w relacje z rówieśnikami, zdobywają wiedzę o świecie i same zaczynają rozumieć, co jest bajką, a co bajką nie jest, co jest symbolem, a co nie. I tłumaczenie, że to jednak mamusia i tatuś te prezenty pod choinką chowają, wydaje się niepotrzebne. W odpowiednim momencie dziecko samo znajdzie odpowiedź na pytanie: jak to jest z tymi prezentami? I czy ono dojdzie do tego w wieku dwóch, trzech czy sześciu lat, to jest kwestia indywidualna.

PREZENTY – wykonanie

Jeżeli w naszej tradycji rodzinnej  nie ma miejsca na św Mikołaja możemy przygotować sobie prezenty wszyscy nawzajem. I to również bardzo pozytywny zwyczaj, kiedy mama siada z trzylatkiem i zaczynają się zastanawiać jaki prezent przygotują dla taty czy brata. Co mu sprawi przyjemność? Jak zrobić niespodziankę po choinką? Wtedy dziecko uczy się myśleć o drugiej osobie, ale też dobrze bawi się kiedy trzeba po cichutku przygotować niespodziankę.

Poza tym spędzamy wtedy przyjemny czas z dzieckiem – pomagamy mu coś przykleić czy narysować lub ulepić. Można też, np. upiec ciasto i napisać na nim, że jest specjalnie dla taty czy siostrzyczki. Wspólne przygotowywanie prezentów pod choinkę – robienie rodzicom, rodzeństwu, dziadkom – niespodzianek jest też bardzo istotnym elementem wspierającym rozwój osobowościowy dziecka. Wskazuje mu jak istotną rolę w budowaniu relacji międzyludzkich pełni sprawianie sobie nawzajem przyjemności.

Poza tym podarki przygotowywane samodzielnie dają największą radość. Sztuka robienia prezentów jest ściśle powiązana z miłością, bo to nic innego jak umiejętność odczytywania potrzeb emocjonalnych osoby obdarowywanej.

ANGAŻOWANIE DZIECI w przygotowania

Największym błędem jest przeganianie dzieci, które chcą się angażować w przygotowania świąteczne. Powinniśmy im nie tylko na to pozwolić, ale je do tego zachęcać – na każdym etapie przygotowań – od sprzątania, prania, ścierania kurzy do dekorowania i przyrządzania posiłków. Oczywiście, musimy liczyć się z tym, że jest to pomoc dziecięca i może się zdarzyć, że pociecha włoży palec do miski z kremem, a przy okazji coś wywali, albo podczas zamiatania przewróci choinkę. Nie można im jednak tego zabronić. Liczy się świąteczna radość, która pozostaje w świadomości dzieci do końca życia. To są jedne z najważniejszych elementów wspomnień: zapach świątecznych potraw, atmosfera podczas ubierania choinki, gotowanie, dekorowanie domu. Dzieci, bez względu na wiek, powinny mieć swój udział w tych przygotowaniach. Już dwu-trzylatek może przecież coś posypywać, próbować czy ugniatać.

ŚPIEWANIE

Bez względu na to czy nasz głos brzmi ładnie czy fałszujemy, powinniśmy śpiewać z dziećmi kolędy. Śpiew niesie ze sobą emocje, jest elementem budującym relacje, towarzyszy ludziom od prehistorii.

Czym innym jest słuchanie, nawet najpiękniejszych, kolęd z płyty, a czym innym wspólne śpiewanie czy nucenie podczas lepienia pierogów. Jeśli potrafimy grać na jakimś instrumencie, to róbmy to. Wspólne kolędowanie działa niczym muzykoterapia, jest elementem silnie spajającym rodzinę, odświeżającym relacje miłosne partnerów i emocjonalne wśród bliskich. Śpiewanie sprzyja budowaniu więzi.

NIE MUSI BYĆ perfekcyjnie

Sztuka uczenia się na własnych błędach jest powiązana z teorią „dezintegracji pozytywnej” sformułowanej przez prof. Kazimierza Dąbrowskiego. Wyobraźmy sobie dziecko budujące wieżę z klocków. Na pewnym etapie konstrukcji wieża się przewraca. Mając na względzie błędy, jakie popełniło podczas poprzedniej próby, dziecko stara się kolejną wieżę zbudować solidniej. Podobnie jest z uchybieniami w przygotowywaniu świąt. Ucząc się na błędach, poprawiając je, któreś z kolei święta będą wiązały się z satysfakcją przy minimalnej dawce stresu.

Pamiętajmy, że dla każdej pani i każdego pana domu idealne święta będą wyglądały inaczej. I jak nie tym, to może następnym razem uda się zrealizować wszystkie założenia. Ale najlepiej założyć sobie, że podczas zbliżających się Świąt będzie po prostu miło.

Tekst ukazał się w magazynie Przedszkolak, Święta z dziećmi.

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s