Podpalanie umyslów

Zbiorowe opętania demonami w klasztorach. Potwory atakujące wsie lub mieszkające na dnach jezior  tropione z zacięciem przez naukowców i widziane z pełną wiarygodnością przez setki osób. Rozmodlone tłumy broczących we krwi średniowiecznych biczowników, tratujący się i obijający o siebie fani koncertów metalowych w Jarocinie, ryki rozpaczy lub radości tysiąca gardeł kibiców wpadających w furie niszczenia także samych siebie, to tylko niektóre przykłady efektu podpalania umysłów. Nikt nie wie kiedy żarliwie modlący się tłum wiernych lub rozgrzany sportowymi emocjami wybuchnie pożarem podpalającym także niezaangażowanych przez telewizorem lub w Internecie gapiów. Indukowana psychoza zbiorowa to bardzo niebezpieczna, często śmiertelna choroba. Nikt nie jest w stanie przewidzieć kiedy powstanie i kiedy zniknie. Pewnym jest, że w ciągu kilku sekund może zarazić i zabić tysiące niewinnych ludzi.

Na próbach podpalania umysłów widokiem krzyża także współcześni polityczni gracze starają się zdobywać wyborczy kapitał. Media na napaleńcach zarabiają fortuny. O ofiarach chwilowej grupowej ekstazy milczymy. Nad grobem zadźganego nożem, poszatkowanego maczetą młodym kibicem pochylają się rodzice. Im Euro kojarzy się ze śmiercią..

Anioły i demony

W psychozie indukowanej świat ma dwa zabarwienia. Biel i czerń. Są dobrzy i źli. Winni i ofiary. Sprawiedliwi i oprawcy.  O psychozie indukowanej pisał już Iwaszkiewicz, przedstawiając ją w opowiadaniu „Matka Joanna od aniołów”, chociaż ów psychiatryczny termin tam nie pada. Przeorysza klasztoru zostaje opętana przez diabła. Opętaniu ulegają również jej podwładne. Przełożeni kościelni działają zgodnie z psychologicznym zaleceniem wobec psychozy indukowanej (o czym może wiedzą, może nie) – oddzielają osobę chorą od osób zarażonych jej oddziaływaniem. Nastaje spokój.

Indukcja to z jednej strony „(…) wzbudzanie prądów i napięć w przewodnikach(…).” Z drugiej „(…)wyprowadzanie wniosków ogólnych z przesłanek, będących poszczególnymi przypadkami(…)”. Tak opisuje to zjawisko Władysław Kopaliński w Słowniku Wyrazów Obcych i zwrotów obcojęzycznych (Muza SA, Warszawa 2001, s. 227)

Z łaciny „inductio, inducere” znaczy wprowadzać, nakłaniać do czegoś. Co zatem kryje się za tym pojęciem i jak ono wpływa na rzeczywistość ludzi? 

Zbiorowe opętanie przez demona w klasztorach, żeńskich to nic innego, jak zbiorowa psychoza. Wspólne modlitwy, świece, pochodnie, tworzenie nastrojowości. Powstaje klimat, budzą się emocje – tej psychozie towarzyszy histeria i teatralność. Są jednostki podatne na takie oddziaływanie. Wrażenia i odczucia powstałe na drodze sugestii u osoby przebywającej przez dłuższy czas z osobą, która jak to się określa psychologicznie „podaje treści”, wytwarzają się na zasadzie przeskoczenia. Z jednej na inne. „Chore myślenie” pojawia się u osoby zdrowej w wyniku wpływu na nią osoby mającej „chore doznania lub przekonania”.

Chore emocje może rozniecić sprawny przywódca polityczny. Im więcej w jego wypowiedziach jest sugestywnych ogólników „my wiemy kto zawinił” religijnego posłannictwa, dzielenia świata kategoriami MY-OFIARY i WY-SPRAWCY, występowania w roli męczennika, tym większe prawdopodobieństwo zarażenia tych, którzy identyfikują się z podobnymi przeżyciami życiowymi. Też kiedyś cos stracili, też czują się oszukani, też im nie wyszło… i też chcą do raju.

Podpalanie umysłów przez polityka jest jednak trudniejsze. Mimo, że stara się korzystać z symboliki męczeństwa, śmierci ukrzyżowanego, nastroju płonących pochodni modlitw i śpiewów religijno-patriotycznych, budowany nastrój grozy chłodzony jest rzeczową krytyką obozu politycznych przeciwników.

Ta sytuacja to ogień i woda. To dlatego niebezpieczeństwo ideologicznej infekcji jest mniejsze. Nie oznacza to, że psychoza indukowana jest całkowicie kontrolowana. Indukcje psychotyczne pojawiły się wśród uczestników protestów przed pałacem prezydenckim. W Internecie roi się od filmików pokazujących próby przywiązywania się do krzyża, omdleń, wybuchy niekontrolowanej agresji. Pojawiły się tez incydenty „katatonicznego zamurowania ” wśród tych, którzy nie pozwalali się ruszyć ze „świętego miejsca”.

Stadionowy dżihad i różowe kajdanki

Denise Winn, brytyjska dziennikarka specjalizująca się w publikacjach psychologicznych i medycznych, stwierdza w swojej książce, że w manipulowaniu bardzo często następuje odwołanie do symboliki. Bo tam, gdzie jest symbol, pojawia się możliwość zbudowania w oparciu o ów symbol całej historii wraz z walką o przetrwanie symbolu. Symbol jest doskonałym narzędziem manipulacji tłumem. Mają je kluby piłkarskie i Obrońcy na Krakowskim Przedmieściu.

Stadionowy tłum różni się jednak od tego na Krakowskim Przedmieściu. Miesięcznice sa kontrolowane przez dziennikarzy, a zachowania osób uczestniczących w zgromadzeniu filmowane telefonami komórkowymi i… umieszczane w Internecie. Próby podpalania sa pod nadzorem kamer „anonimowych strażaków” – gapiów wyposażonych w telefony komorkowe i oficjalnych „gaśniczych” ze stacji telewizyjnych.

Psychoza indukowana na stadionach rozwija się wg innego prawa. Tu kontrola mimo kamer jest bardziej ograniczona. Większy tłum daje większe poczucie siły, większe poczucie zjednoczenia. Łatwo traci się kontrolę nad emocjami i intelektem. Zarażenie się emocjami jest więc bardziej prawdopodobne. Tłum złączony wspólną ideą jest jak odbezpieczony granat. Wystarczy trącić aby wybuchł i zniszczył także samego siebie. To dlatego na całym świecie podstawowe prewencyjne działania policji polegają na niedopuszczaniu do ścisku i tłoku. Tłum ogarniety emocjami starają się rozpędzić polewając zimna wodą lub używaniu gazów łzawiących.

Kibic od Kibola różni się tym, że Kibol jest uzależniony od wchodzenia w indukowane stany psychotyczne. Czerpie satysfakcje z utraty kontroli, z wybijania zębów i oblizywania własnej krwi.

 Nie radzę:

 – Uczestniczyc w zgromadzeniach organizowanych przez nawiedzonych polityków i kiboli.

 Radzę:

 – Podpalać swój umysł w grupie zaprzyjaźnionych osób, którzy nawet jeżeli się wydzierają „Polska Gola!” to przy okazji nie rzucają petard w stronę kibiców z przeciwnej drużyny.

 – Modlić się z umiarem i starając się odróżniać Chrystusa od Prezydenta.

Artykuł ukazał się w Gazecie Starachowickiej.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s